Chociaż na co dzień nie oglądam anime i po za takimi kultowymi tytułami jak „Dragon Ball” i „Pokemon” nie potrafię wymienić zbyt wielu filmów animowanych pochodzących z Japonii, to „Death Note” pokochałem od pierwszego odcinka.
Anime jest oparte na komiksie o tym samym tytule i oprócz doskonałej kreski ma jedną, niezaprzeczalną zaletę: świetną, dorosłą, dopracowaną i zaskakującą fabułę, której nie spodziewałem się po jakiejkolwiek bajce.
Przedstawia się ona następująco: piekielnie inteligentny licealista pewnego dnia znajduje na trawniku tajemniczy notes. Notes, który kilka minut wcześniej został upuszczony na Ziemię przez Ryuuka – jednego z bogów śmierci, którego znudziło obserwowanie śmiertelników. Light Yagami początkowo nie wierzy w dołączoną „instrukcję obsługi”, zgodnie z którą wszystkie osoby, których imiona zostaną zapisane w notesie, zginą. Wydaje się to naciągane, ale dlaczego by nie spróbować? Na przykład na jakimś przestępcy?
Light stopniowo zauważa, że o pomyłce nie może być mowy – Notatnik Śmierci naprawdę działa, więc postanawia oczyścić świat ze zła i występku. Ponieważ jednak nikt nie może na własną rękę bawić się w mściciela i pozbawiać ludzi życia, L – jeden z najlepszych śledczych – postanawia dopaść tajemniczego pogromcę złoczyńców. W ten sposób dochodzi do długiego, zaskakującego i inteligentnego pojedynku, którego mógłby pozazdrościć sam Sherlock Holmes.
Animowany „Death Note” składa się z 37 odcinków, więc zapoznanie się z tą historią nie zabierze nam zbyt wiele czasu, a naprawdę warto to zrobić. Oprócz anime i mangi powstały także filmy kinowe.
Tytuł: Death Note
Polski tytuł: Notatnik śmierci
Ocena: 6/6
Rok produkcji: 2006 – 2007
Gatunek: psychologiczny/detektywistyczny
Stacja telewizyjna: NTV
Reżyser: Tetsurō Araki
Ten wpis opublikowano dnia sobota, 3 Grudzień 2011 o godz. 13:07 w kategorii Anime, Detektywistyczny, Najlepsze seriale, Psychologiczny. Możesz śledzić komentarze tego wpisu przy pomocy kanału RSS 2.0. Możesz zostawić komentarz lub wysłać sygnał trackback ze swojego bloga.




Może w końcu teksty związane z filmami będą pojawiały się w miarę regularnie…
Tego jeszcze nie widziałem, ale każdy poleca. Nie ma zbyt wielu odcinków, więc może w końcu się za to anime wezmę
Oglądałam to anime na bieżąco (tak jak się ukazywało) i moje wrażenia z tamtego czasu pozostały odmienne od Twoich. Owszem, do połowy serii całość zapowiadała się rewelacyjnie; idea, pomysł – zaskakująco dobre. Ale druga połowa (a zwłaszcza piętrzenie absurdów niefunkcjonalnych z mojej perspektywy) rozczarowała mnie. Kiedyś pewnie wrócę do tej serii. Może zmienię zdanie?
Filmów „aktorskich” nie oglądałam, bo – z całą moją sympatią do Japończyków – taki kicz, który chce być campem, mnie nie przekonuje, a wzbudza tylko śmiech xDD”’
Pozdrawiam!
[...] Przy okazji warto wspomnieć, że oprócz książek poświęconych Japonii, wydawnictwo w swoim sklepie internetowym posiada także wiele ciekawych mang, wśród których znajduje się na przykład rewelacyjny Death Note. Na stronie Świat seriali znaleźć można recenzję anime zrealizowanego na podstawie tego komiksu: Death Note – doskonałe anime dla inteligentnych widzów. [...]